
A ty chcesz?
Oczywiście, że tak. Ja za każdym razem powtarzam: wystarczy dać mi dzieci. Wtedy nie będzie problemu. Bo nikt nie zrozumie ojca, który nie może widywać swoich dzieci. Nie ma takiej armaty, której bym nie wytoczył, by dzieci wróciły do mnie. Ale ta armata tak samo rani mnie. Ten temat jest dla mnie bardzo trudny. Dlatego przez najbliższe dwa miesiące chcę być ponad tym i myśleć o rzeczach pozytywnych.
Niemal codziennie jakieś tytuły prasowe publikują informacje na twój temat, na temat twojej żony czy dzieci. Czy nie denerwuje ciebie to, że media opisują wszystko co, dzieje się w twoim życiu, zarówno te dobre rzeczy, jak i złe? I nie zawsze piszą cała prawdę… Czy nie masz tego czasami po prostu dość?
Mam dość w takich sytuacjach jak teraz. Na łamach prasy zostałem niesłusznie oskarżony o popełnienie przestępstwa. Ja w zasadzie nic na ten temat nie wiem. Ale te publikacje wystarczyły, by Ambasada Kanadyjska kazała każdemu, kto wyjeżdża z nami dostarczyć zaświadczenie o niekaralności. Jeden chłopak kilka lat temu stracił prawo jazdy i z tego powodu nie otrzymał wizy z tego powodu nie może z nami pojechać.
Czyli zdarza się, że taki publikacje wiele komplikują?
Mało tego. Na temat tych oskarżeń tak się prasa rozpisała, że w zasadzie można było odnieść wrażenie, że z pewnością wyląduję w więzieniu. A najgorsze jest to, że np. niektórzy ludzie w USA zastanawiają się, czy ja w końcu przyjadę na ten koncert. Bo jeśli przeczytają na ten temat informację z jednego, nieprawdziwego źródła, skąd maja wiedzieć, jaka jest rzeczywistość? I z tego powodu mnie to denerwuje. Leczenie własnych frustracji poprzez publikowanie tego typu nieprawdziwych newsów nie jest normalne. Ja nie mam nic przeciwko temu, by prasa zamieszczała moje zdjęcia. Ale czy konieczne są artykuły pod tytułem: „Czy Michał Wiśniewski jest męską prostytutką?”. I w takiej sytuacji nic nie mogę zrobić.
A jak wiadomo, tego typu tytuły przykuwają uwagę widzów.
I wiele osób to czyta. A co gorsze w to wierzy. I koło się zamyka.
Rozumiem, że w pewnych sytuacjach popularność ci doskwiera. Nie tęsknisz czasami za anonimowością? Wychodzisz do sklepu, kina czy na spacer i każdy cię rozpoznaje...
Jestem anonimowy, kiedy wsiadam do samolotu i wzbijam się do góry. Kiedy pilotuję samolot jestem zupełnie inną osobą. Ale muszę przyznać, że ja kocham ludzi. I oni naprawdę mi nie przeszkadzają. Owszem, czasami słyszę niemiłe komentarze. Ale tutaj znowu powraca temat gazetek. Ja nikomu nie zrobiłem krzywdy. Wydaje mi się więc, że ktoś może mnie po prostu nie znać, a nie „nie lubić”. Więc w momencie, kiedy ktoś mnie zna i mnie nie lubi szanuję to. Niedawno brałem udział w nagraniu „Rozmów w toku”. Na widowni siedział pan Wiesiu, jak się później okazało, człowiek przesympatyczny. Ale na początku nastawiony był do mnie bojowo. Jak wychodziliśmy, podał mi rękę i powiedział Panie Michale, miło było pana poznać. To daje niesamowicie dużo energii.
Kiedy przygotowywałam się do rozmowy z tobą, wchodziłam na różne strony internetowe, czytałam wypowiedzi na forach dotyczące ciebie, twojego zespołu i twojego życia. Było wiele pozytywnych opinii. Ale były też wypowiedzi negatywne. Ludzie pisali, że Ich Troje to kicz i tandeta. Zastanawiasz się czasami nad tym, dlaczego osoby, które twierdzą, że jesteś beznadziejny czytają twój blog?
Często można coś takiego zaobserwować. Zwróciłem na to szczególną uwagę, kiedy był emitowany program „Jestem jaki jestem”. Ludzie twierdzili, że nikt go nie ogląda, ale wszyscy wiedzieli o tym, co działo się w programie. To funkcjonuje w ten sam sposób. Pamiętajmy, że wszystko jest dla ludzi. Kiedy oglądamy telewizję, zawsze mamy możliwość zmiany kanału. Nikt nie jest więc zmuszony do tego, by oglądać Michała Wiśniewskiego. Takie spory są bardzo częste. Ostatnio dyskutowaliśmy o tym, kto ma prawo śpiewać o Bogu, a kto tego prawa nie ma. Nagraliśmy piosenkę „Bóg jest miłością”. W teledysku wystąpił bokser, który w pewnym momencie dochodzi do jakiegoś wniosku i się zmienia. Czy takie osoby nie mają prawa by kochać Boga? Każdy ma to prawo. I każdy jest przez Boga kochany.
Dlaczego zdecydowałeś się na nagranie tej piosenki?
Miałem taką potrzebę. Ta decyzja nie była łatwa. Ale wiedziałem, że albo odwrócę się od Boga, albo powiem to, co czuję.
To pierwsza Twoja piosenka dotycząca wiary w Boga? Czy przed nagraniem tej piosenki wypowiadałeś się publicznie na tematy religijne?
Kiedy jeszcze byłem z Martą nagrałem taki utwór „Kocham Ciebie Panie”. Ta piosenka była dla mnie bardzo ważna. Zaśpiewałem ją po ślubie, który wziąłem w kościele. Należę niestety do tej grupy osób, które dopiero po śmierci Jana Pawła II zrozumiały, jak bardzo ważny jest Bóg. Bóg zawsze był w moim życiu, ale w niektóre rzeczy wątpiłem. Zadawałem sobie pewne pytania. Nie rozumiałem, na przykład, dlaczego w Afryce giną dzieci? A teraz myślę, że może te dzieci są aniołkami, których Bóg potrzebuje i dlatego je przywołuje do siebie. Nie ma złego Boga, Bóg jest dobrocią samą w sobie.
Śmierć Jana Pawła II była dla Ciebie przełomem?
Ja się tego wstydzę, ale rzeczywiście tak było. Strasznie przeżyłem śmierć naszego papieża. Coś we mnie umarło i coś się narodziło. Pamiętam, że kiedy miałem sześć lat, ludzie świętowali na ulicach wybór Polaka na papieża. Tak więc Papież zawsze był blisko. Kiedy dwa lata temu Nuncjusz Apostolski powiedział, że może zorganizować spotkanie z Janem Pawłem II dla mojej rodziny - zaproponował mi pewną datę. Tak się złożyło, że miałem wtedy zobowiązania zawodowe i powiedziałem, że mogę skorzystać z tej propozycji dopiero od października. Wydawało mi się, że Papież będzie z nami zawsze. I to jest takie spotkanie, które w moim życiu przegapiłem. Nasuwają mi się słowa ks. Twardowskiego; „Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”. To, co napisał, jest po prostu wielkie. Pomimo tego, że zbliżyłem się do Boga, grzeszę. Utwory „Kocham Ciebie Panie” i „Bóg jest miłością” to pewnego rodzaju modlitwa. Ja nie chodzę do kościoła. Pan Bóg jest pod każdym kamieniem, ja mogę się pomodlić również w domu. Mam troszkę inną filozofię. Nie do końca katolicką. Ja chcę chwalić Pana i uśmiechać się do Niego. W kościołach protestanckich ludzie śpiewają, bawią się. Owszem, w Polsce jest wiele kościołów katolickich, gdzie księża starają się przybliżyć Boga w radosny sposób.
Jesteś katolikiem?
Nie jestem katolikiem, jestem protestantem.
Jesteś twórcą wszystkich tekstów twoich piosenek?
Nie do końca. Na najnowszą płytę trzy teksty napisała Ania i trzy napisał Jacek. Oczywiście ja także napisałem kilka tekstów, ale wszystko działo się bardzo szybko i nie na wszystko był czas.
Śpiewasz o wielu różnych rzeczach, zapewne o rzeczach, które są w danym czasie dla ciebie ważne? Kiedy czyta się teksty twoich piosenek można odnieść wrażenie, że piszesz o tym, co dzieje się w twoim życiu w danym momencie, o tym co zaprząta ci głowę. Czy faktycznie tak jest?
Rzeczywiście tak. Większość utworów, to moje przemyślenia, to opisy tego, co działo się w moim życiu. Ale jest np. taki tekst „Piękny marynarzu”. To piosenka, która powstała z powodu mojego prawnika, który poznał przesympatyczną dziewczynę. Namawialiśmy go z Anią, by wykonał jakiś ruch wobec tej dziewczyny, zależało nam na tym, by byli ze sobą, by wzięli ślub, mieli dziecko… Ta piosenka powstała właśnie dla niego. Teraz się zaręczyli i bardzo cieszę się z tego powodu. Śpiewam więc nie tylko o przeżyciach własnych, ale opowiadam o ważnych moim zdaniem historiach.
Piszesz, gdy dopada cię wena, czy raczej wtedy, gdy nagli cię czas?
Przy tej płycie naglił mnie czas. Ale nie zawsze tak jest.
Podsumowując, chciałabym wrócić do ostatnich dziesięciu lat. Za tobą wiele sukcesów. Były jednak również sytuacje trudne. Czy dzisiaj, gdy z pewnej perspektywy czasu, zastanawiasz się nad tym, co się wydarzyło, gdy masz świadomość, że o twoich sukcesach i porażkach wiedzą tysiące ludzi, tęsknisz za czasami, gdy nie byłeś jeszcze znanym chłopakiem z czerwonymi włosami? Czy myślisz, że było warto?
Myślę, że gdybym cofnął się w czasie i nie miał świadomości tego, co się stanie, poszedłbym tą samą drogą. Mając tę świadomość, też zrobiłbym to samo. Jeśli zadałabyś mi pytanie, czy coś bym w swoim życiu zmienił powiedziałbym, że zmieniłbym wiele.
A gdybym zapytała, czy jesteś dzisiaj szczęśliwy?
Jestem bardzo szczęśliwy, choć do pełni szczęścia, brakuje mi moich dzieci. Ja wiem, że w życiu jest różnie, ale dzieci są najważniejsze. Więc jeżeli tylko będą mógł się z dziećmi regularnie spotykać, a mam nadzieję, że tak będzie, to moje szczęście będzie pełne. I niczego mi w życiu więcej nie trzeba.
Życzę ci więc, byś zawsze miał powody do szczęścia i dziękuję za rozmowę.
Dziękuję ci bardzo.
1 I 2