Strona jest w trakcie realizacji
przepraszamy jeśli jeszcze nie działają wszystkie linki
Wybory Miss SZIKagowianka  chcesz być dziewczyną na okładce? >

zdjęcie: Jerzy Pasternak

Kolejne wyróżnione dziewczęta podczas wyborów to Anna Cunningham, która otrzymała tytuł I Vice Miss oraz Adriana Meszaros, II Vice Miss oraz Miss Czytelników SZIKagowianka w jednej osobie.

ANIA CUNNINGHAM
I Vice Miss SZIKagowianka.
Moja przygoda z miesięcznikiem „SZIKagowianka” rozpoczęła się w styczniu ubiegłego roku, sesją zdjęciową wykonaną przez fotografa Dariusza Przybysza. Następnie w lutym zagościłam na okładce wspomnianego wcześniej magazynu a pod koniec roku rozpoczęły się przygotowania do gali finałowej konkursu na najpiękniejszą „SZIKagowiankę”.
Moim zdaniem, zarówno przygotowania do wyborów jak i sama impreza, były zorganizowane na bardzo wysokim poziomie. Już kilka tygodni przed wyborami „Miss SZIKagowianki 2007” państwo Ewa i Wacek Barnak zajęli się przygotowaniem Nas, czyli kandydatek do tego zaszczytnego tytułu. Wytrwale ćwiczyłyśmy układy, słuchałyśmy rad w związku z tym jak mamy się poruszać czy wypowiadać.
Kolejna osoba, która była z nami począwszy od pierwszej sesji zdjęciowej aż do samego finału, była Urszula Rułkowska-Kepska. To ona informowała nas o wszystkich wydarzeniach związanych z wyborami, pilnowała terminów, jak również, co było jej największym sukcesem, zaprojektowała sukienki wieczorowe, w których prezentowałyśmy się podczas finału. Oczywiście, oprócz osób, o których wspomniałam, nad tym przedsięwzięciem pracował cały sztab ludzi z kilkunastoosobową redakcją „SZIKagowianki” na czele.
Jak już wcześniej wspomniałam gala finałowa była zorganizowana na bardzo wysokim poziomie. Podczas pierwszego wyjścia w sukienkach ślubnych z salonu LAUREL BRIDAL pani Beaty Milewskiej, czułam się jak księżniczka. Kolejne dwa wyjścia w gorsetach i spódniczkach oraz sukniach wieczorowych również były magiczne i satysfakcjonujące.
Muszę dodać, iż nie tylko na scenie wiele się działo, również za kulisami było dużo do zrobienia. Do każdego wyjścia miałyśmy zmienianą fryzurę przez Petrę i Pawła, właścicieli „EGO STUDIO”, trzeba było bardzo szybko się przebrać i przygotować do kolejnego występu w czym również pomagało nam kilka osób.
Przyznam, że wybory „SZIKagowianki 2007” pozostaną na zawsze w mojej pamięci jako wyjątkowy i magiczny dzień, który przyniósł mi wiele satysfakcji oraz... tytuł I-vice miss.

ADRIANA MESZAROS
II Vice Miss oraz Miss Czytelników SZIKagowianka w jednej osobie. 
3 miesiace przed “Wielkim Dniem”
Telefon od Ulki Rułkowskiej: „Ada, są wybory Miss SZIKagowianki.... Będzie to nie tylko wspaniała przygoda, ale także mnóstwo nagród i okazja poznania ciekawych ludzi...”.
Zgodziłam się pomimo małych oporów.... Będzie to nie tylko, tak jak Ulka mnie przekonywała, fajna zabawa, ale także nowi ludzie ..........
No i tak zaczęły się nasze próby. Trenowałyśmy po kilka godzin 2 lub 3 razy w tygodniu, by wspaniale zaprezentować się publiczności. Nasze intensywne ćwiczenia możliwe były dzięki choreografom Ewie i Wackowi Barnakom wraz z niezastąpioną grupą „JUMP”.
Mimo, że przygotowania do tak ogromnej imprezy są trudne i czasochłonne to przy takim zaangażowaniu wspaniałych ludzi, wszystko układało się znakomicie.
Plakaty i ulotki zaczęły pojawiać się nie tylko w polskich marketach, ale także prawie w każdym kiosku na terenie polskiego Chicago.To stworzyło pewien komfort organizatorom i nam, głównym bohaterkom imprezy - kandydatkom do tytułu Miss SZIKagwianki, ale też wywołało ogromną mobilizację.

Tydzień przed „Wielkim Dniem”
Dostałam e-maila od Ani Barauskas z zaproszeniem na wywiad do radio 1490AM. Nigdy nie będąc w radio, była to dla mnie następna ciekawa przygoda. Dzięki pomocy profesjonalistów wszystko poszło gładko i następna trema zaliczona.

„Wielki Dzień”
Mimo wielu momentów zdenerwowania, napięcia, z nadzieją oczekiwaliśmy na godzinę „0”, a więc na godzinę 18:00 dnia 3 lutego roku 2007.
Ruch za kulisami: Beata dopina przepiękne suknie ślubne na ostatni guziczek, Petra i Paweł do-czesują kosmyki włosów, Ewa  przypomina liczenie, dziewczynki z JUMP-u niecierpliwią się przed następnym ich występem, widownia krzyczy i gwiżdże, bo nie może się doczekać, a my, „SZIKagowianki”, recytujemy w myślach nasze kroki do tańca i wyobrażamy sobie prezentację przed 1000 widzów.
Było dosyć zimno i bardzo ciasno na tym naszym zapleczu; jedna zgubiła numerek, drugiej odpiął się gorset, ale w jakiś sposób wszyscy tworzymy jedność…
Już czas nadszedł, światła zgasły i ten moment nastąpił. Dotarłyśmy do kulminacyjnego punktu imprezy. Kroki, tańce, zdjęcia, uśmiechy do kamer - to wszystko minęło tak szybko........
Za kulisami trwały więc intensywne obliczenia w celu ustalenia, która z panien najbardziej podobała się widzom, jurorzy wyłaniali spośród kandydatek te, które ich zdaniem powinny zdobyć tytuły miss.
No i tak zakończyła się rywalizacja o tytuł Najpiekniejszej SZIKagowianki. Pozostały cudowne wspomnienia i nawet tak jakby „tęsknota” do wspólnych zajęć popołudniowych. Już Ulka nie dzwoni przypomnieć o następnej próbie lub kiedy stawić się na przymiarkę u krawcowej. Uczestniczyłam już w podobnych wyborach, ale szczerze mogę powiedzieć, że te były najokazalsze i po nich zostało najwięcej cudownych wspomnień.



więcej >
zdjęcie: Piotr Czarny


więcej >
zdjęcie: Jerzy Pasternak


więcej >
zdjęcie: Igor Pudliszka


więcej >
zdjęcie: Jerzy Pasternak


Copyright 2007 Marwell Publishing - "SZIKagowianka"
HOME | POLKI W CHICAGO | REPORTAŻE I FELIETONY | DUSZA I CIALO | MODA I URODA | KONTAKT