
wraz z córeczką Viktorią
Jestem chemikiem i może właśnie dlatego nie lubię chemii. Uważam, że jest jej zdecydowanie za dużo w codziennym życiu. Należę do osób, które nie kupią niczego, zanim nie przeczytają listy składników (moja serdeczna przyjaciółka już dawno stwierdziła, że nie pójdzie więcej ze mną po zakupy). Chciałabym, aby wszyscy ludzie robili to samo i wybierali zdrowe produkty, a wówczas przemysł musiałby się dostosować do potrzeb klientów. Przedłużanie terminu ważności produktów jest dobre nie dla konsumenta, ale dla firm, które mogą produkować więcej, obniżać koszt jednostkowy i maksymalizować zysk. Poza tym mniej niepotrzebnych chemikaliów w kosmetykach czy żywności to także czystsze środowisko naturalne. Nie bez powodu duże zakłady chemiczne są coraz częściej budowane w ubogich Krajach Trzeciego Świata…
Chociaż rynek kosmetyczny jest zarzucony różnorodnymi produktami to tak naprawdę trudno jest kupić coś rzeczywiście dobrego. Bo nie wystarczy dodać do kremu składników, które są dobre dla skóry, ale trzeba je jeszcze dodać w odpowiedniej ilości, tak żeby to działało. To tak jak z gotowaniem; jeżeli weźmie się skrzydełko kurczaka i plasterek marchewki na duży garnek wody to nie otrzymamy dobrego rosołu. Z kosmetykami jest podobnie, z tym, że w kosmetyce dodając więcej emulgatora możemy sprawić, że krem będzie gęsty, a dodając syntetyczny zapach spowodujemy, że produkt będzie ładniej pachniał. Większość kobiet robi zakupy właśnie w ten sposób ładnie pachnie, ma dobrą konsystencję, więc pewnie jest dobry. Nic bardziej błędnego, zapach i konsystencja nic nam nie mówią o wartości produktu, jedyna rada to czytać listę składników, no ale przecież nie każdy jest chemikiem.
I to jest właśnie luka, którą wypełniło Gems & Herbs. Firmę tą założyłam, żeby klientki, które szukają naturalnych kosmetyków, bez zbytecznej chemii, bez syntetycznych zapachów i alergenów, które szukają kosmetyków gdzie byłyby używane wyłącznie naturalne olejki eteryczne - miały coś dla siebie. Założona i prowadzona przeze mnie firma, produkująca naturalne kosmetyki Gems & Herbs, rozrasta się dzięki ścisłej współpracy z klientkami, a nowe produkty to odpowiedź firmy na zapotrzebowanie kobiet. Ktoś kiedyś powiedział, że jeżeli chcemy zmienić świat, to trzeba zacząć od siebie. I to jest właśnie taka niewielka zmiana, małym firmom łatwiej jest się dostosować do potrzeb klienta niż dużym, ale i te największe korporacje będą musiały zmienić produkcję, gdy klienci zdecydowanie zaczną się domagać naprawdę naturalnych, zdrowych produktów. Moim celem jest, aby te marzenia o zdrowym sposobie życia stały się faktem tak w życiu Polonii, jak i ludzi, stanowiących populację całego świata.
Imię i nazwisko: Ewa Farjon.
Znak zodiaku: Baran.
Znaki szczególne: nie ma.
Stan cywilny: mężatka, mąż Bogdan.
Dzieci: Leszek 22 lata, Michał 16 lat, Victoria 6 lat.
Zawód wyuczony: inżynier chemik.
Zawód wykonywany: właścicielka firmy produkującej naturalne kosmetyki Gems & Herbs.
Gdy miałam 5 lat marzyłam o zawodzie: sklepowej (bo w sklepie jest tyle zabawek…).
Nigdy nie podjęłabym się pracy jako: aktorka.
Hobby: kryształy i kamienie półszlachetne.
Życiowa pasja: naturalne kosmetyki, naturalna żywność.
Kolor, który oddaje mój charakter: czerwony, jest to kolor ludzi urodzonych w znaku barana, odzwierciedla pasje, zapał i dużo energii (no i upór też - proszę zapytać mojego męża…).
Zwierzę, do którego mogłabym się porównać to: kot, bo chodzi własnymi drogami.
Ulubiony ubiór: zwiewna spódnica i bluzka.
Nigdy nie ubrałabym się w: kombinezon.
W mojej torebce zawsze można znaleźć: prawie wszystko; lubię duże i pojemne torby.
Ulubiona forma spędzania wolnego czasu: czytanie, spacer.
Miejsce w moim domu, gdzie spędzam, najwięcej czasu w ciągu doby to: sypialnia, bo w czasie dnia jestem w ciągłym ruchu…
Nie wyobrażam sobie życia bez: częstego kontaktu z naturą.
Bez problemu obeszłabym się w życiu bez: telewizora.
Książka, do której często wracam: “Modlitwa żaby” Anthony de Mello.
Dzieło sztuki, które wzbudza mój podziw to: „Narodziny Wenus” Botticelliego.
Typ mężczyzny, który zawsze mnie pociąga: inteligentny.
Potrawa, która sprawia rozkosz memu podniebieniu: pyzy.
Muzyka, która pieści moje ucho: klasyczna, zwłaszcza Vivaldi.
Cytat, który pozostaje w mojej pamięci: If you always do what you always did, you will always get what you always got. Jeżeli zawsze robisz to co zawsze robiłeś, to zawsze będziesz otrzymywać to, co zawsze otrzymywałeś.
Gdybym mogła cofnąć czas to: ukończyłabym jeszcze kurs zielarski.
Od jak dawna w USA: 12 lat.
Co najbardziej podoba mi się w USA: tolerancja.
Czego nie lubię w USA: spraw sądowych o byle co.
Polonia amerykańska. Jaka jest?: Życzliwa!!! Odkąd zaczęłam swój biznes spotkałam naprawdę wiele osób, które mi pomogły.
Moim autorytetem w życiu jest: nasz Papież Jan Paweł II.
Cechy, które cenię w człowieku to: uczciwość, dobroć, bezinteresowność.
Wady, których człowiek powinien się wyzbyć: zawiść.
Być kobietą to: mieć dobrą intuicję (coś, czego mężczyźni mogą nam pozazdrościć).
Motto życiowe: To czyńcie innym, co chcecie aby i wam czynili - ta zasada po prostu sprawdza się w życiu.
Największy życiowy sukces: moje dzieci.
Życiowa porażka: nie nauczyłam się jeździć na nartach.
Gdy mnie zabraknie, chciałabym, aby ludzie wspominali mnie mówiąc: zostawiła po sobie ślad…
Marzenie, które chciałabym jeszcze zrealizować to: podróż na Hawaje.
opracowała: Anna Barauskas-Makowska